Witaj na forum gry Imperius - mieszanki RTS/RPG play by forum. Aktualny czas: 21-Apr-2019, 07:31 AM

Trwa rok 1208 (Tura 8) NOWA TURA: 01.04

Powrót do: Wydarzenia


Kronika
#21
Ussura, Varangard, Grategon, Varangowie, Anszanat, księstwo Białozierskie; 1207

„Przeklęci my cośmy przodków gniew wzbudzili. Padało z czarnego nieba 40 dni i 40 nocy, chociaż słońce tak rzadko wschodziło poza chmury, że trudno mi orzec. Powstawały nowe strumienie, rzeki, jeziora i bagniska. Suche polany dotychczas nie były do przejścia, kiedy woda do pasa sięgała. Wreszcie i Visenia wylała. Jej ciemne wody pożarły niezmierzone ziemie, a kiedy się cofnęły odsłoniły dzieło zniszczenia. Zalane wsie, opuchnięte gnijące trupy, zniszczone plony. Przodki ratujcie nas od zguby...” - z Psałterza Erengardzkiego o głodzie roku 1206.

Wiele nieszczęść ostatnimi laty spadły na Ussurę. Niegdyś potężne i dumne państwo nawiedziły liczne klęski. Jednak i los widocznie lubi sobie z ussurczykami pogrywać, bo na nich to zesłał kolejne katastrofy. Lato 1206 roku należało do wyjątkowo deszczowych, wody wystąpiły z koryt rzek zalewając sporą część kraju. Może gdyby zdarzyłoby się to w spokojnych czasach to nie przyniosłoby to aż tak opłakanego rezultatu, lecz ziemie to dopiero co były areną wojny ussurskiej – i mimo że nie stoczono w czasie tej wojny ani jednej bitwy walnej to przemarsze, kontrybucje i zwykłe łupienie zebrały swoje żniwo. To wszystko skutkuje największą klęską głodu od lat.

Stołeczna prowincja Erengardu wraz z przyległościami pod władzą Cara Fiodora nie ma się aż tak źle. Zniszczenia wojenne nie objęły tych prowincji, a sam Car powziął już zawczasu działania zapobiegawcze skupując żywność z południa. Dzięki temu nawet przybywający z innych części kraju uchodźcy mieli co jeść. W Księstwie Białozierskim Książę Carlos zadecydował o otwarciu spichrzy i rozdaniu żywności okolicznej ludności. Nie były to jednak wielkie zapasy i nie dla wszystkich starczyło, lecz ten akt łaski na pewno zminimalizował liczbę ofiar, która w innym razie na pewno byłaby większa. Dawne Księstwo Baghdati i Bejlik Gazirehu – znajdujące się obecnie pod władzą Cesarza i Anszana, nie zostały tak bardzo dotknięte głodem. Oczywiście ceny za łan zboża wzrosły dość sporo, lecz wojna tu nie zebrała żniwa co w połączeniu z lepszą pogodą sprawiło, że wsie jako tako sobie poradziły. Najgorsza sytuacja panuje w prowincjach północnych znajdujących się pod władzą Księcia Grategonu i Ludu Varanganów. Lokalni namiestnicy pozostali głusi na prośby podbitej ludności, często rozdając batogi tym, którzy śmieli przyjść do nich z błaganiami. Brak interwencji doprowadził do wielkich braków w żywności, a co za tym idzie i głodem. Całe wsie zostawały opuszczone, a w miastach i miasteczkach często dochodziło do rozruchów, gdzie zdesperowana ludność napadała na tych którzy jeszcze mieli włożyć co do garnka. Ci co na wsiach nie pomarli z głodu często poszli do lasu, gdzie zaczęły się tworzyć bandy zbrojne czyhające na kupców i mniejsze konwoje. Doprawdy chwilowo są to raczej chaotyczne zbieraniny bandytów, lecz jeśli problem dalej będzie ignorowany to kto wie w co te bandy mogą się przerodzić.

-Wyjątkowo deszczowe lato na terenach dawniej należących do Ussury;
-W prowincjach anektowanych do Grategonu i Varangów pojawiają się zbrojne bandy, napadające podróżnych i osady.
Odpowiedz cytując ten post



#22
Liga z Elis; 1207

Winkelburg jest krajem o niewątpliwie ciekawej historii. Jego ziemie zamieszkane były przez lud Xiuhco, ostatnie z plemion Xotlatlahqui, które opierało się władzy kobiet, zaprowadzonej w sąsiednim Tlahtoloyan. Xiuhco żyli sobie spokojnie, nie wadząc nikomu - aż do momentu, gdy na ich ziemię zawitała wyprawa Gerharda aep Winkela. Ów były już wtedy członek zakonu Płonących Mieczy doznał objawienia, w którym sam Adro nakazał mu wyruszyć na wschód i podbić ziemie Xotlatlahqui, aby następnie nawrócić je na jedyną słuszną, adronistyczną wiarę. Nawet inni zakonnicy uznali, że Gerhard musiał zwyczajnie oszaleć - a wtedy aep Winkel porzucił służbę w zakonie i ruszył na wschód. Dzięki płomiennym przemowom szybko zgromadził wokół siebie niewielką armię fanatycznych Adronitów, na czele której podbił plemię Xiuhco. Dalej już nie ruszono - aep Winkel mógł być fanatykiem, ale nie był kompletnym idiotą i był świadom, że ze swoimi skromnymi siłami nie ma szans podbić Kraju Kobiet. Sił zresztą ledwo starczało mu na utrzymanie w ryzach zniewolonych Xiuhco - i to mimo ciągłego napływu ochotników z całego adronistycznego Imperiusa. Przez kolejne lata trwał swoisty pat w księstwie - Xiuhco łaknęli zemsty i zrzucenia władzy znienawidzonych adronitów, jednak byli zbyt słabi aby to zrobić - zaś aep Winkel nie mógł raz na zawsze zmiażdżyć oporu miejscowych - a adronistycznymi sąsiadami - Annariettą i Elyrią gardził.

W regionie powstała jednak nowa potęga - Liga z Elis, której oczy spoczęły również na ziemiach wschodu. W roku 1203 aep Winkel zdecydował się na akces swojego państewka do Ligii - od tej pory Winkelburg stał się znany jako Hrabstwo Sirmium, w którym jako Wielki Mistrz nowo założonego zakonu Peternistów władać miał Gehard aep Winkel. Sam zakon miał również prowadzić działalność w innych częściach Ligi i Księstwa Andern, a Wielki Mistrz zachował szeroki zakres swobody w polityce wewnętrznej. Tak oto aep Winkel znalazł sobie nowego protektora - i mógł nadejść czas ostatecznego podporządkowania dzikich ostępów Sirmium, wytępienia pogańskich bożków i zamiany tych ziem w kraj dobrych adronitów.

W roku 1205 przyszedł czas ostatecznego rozwiązania drażniącego problemu pogan. Sirmium zostało uczynione prowincją, w której zamieszkiwać mogli tylko ortodoksyjni adronici - a miejscowi mieli albo nawrócić się w przeciągu roku od wydania edyktu, albo zostać przesiedlonym na rdzenne ziemie Ligi. Xiuhco nie byli wielkimi zwolennikami religii z zachodu, ale stopniowo większość ich grup zdecydowała się przyjąć nową wiarę, będąc bardziej przywiązanymi do swych domów niż bogów - a tym, którzy zdecydowali się uparcie trwać przy pogaństwie skonfiskowano ich ziemie, aby nadać je przybyłym z zachodu, adronistycznym osadnikom (tym samym dalej wzmacniając prawowierny żywioł na tych ziemiach). Oczywiście Elisczycy byli świadomi, że sam edykt nie wystarczy aby przekonać opornych - celem wdrożenia go w życie przybyła, mająca tłumić niepokoje armia jak i wynajęty przez Ligę Tormund Otyły, ekspert w rozprawianiu się z niepokorną ludnością tubylczą. On sam miał niedawno przyjąć adronizm, acz złośliwi twierdza że uczynił to tylko z wyrachowania i w imię interesów).

Na efekty tych działań nie trzeba było czekać - prowincja jest prawie w całości adronistyczna i zapanował w niej spokój jakiego nie widziano tu od lat. Co prawda nadal trwają niewielkie grupki pogan, które schroniły się w najgłębszych lasach i niedostępnych górach, jednak ich liczba sukcesywnie maleje z roku na rok. Stalowa pięść armii Elis skutecznie wybija myśli o buncie z głów miejscowych... Jednak wielu zadaje sobie pytanie, jak szczere może być nawrócenie pod groźbą miecza? Są tacy, którzy choć przyjęli adronizm, to nadal kultywują zwyczaje i religię przodków - tylko teraz, czynią to w tajemnicy... Tym samym choć na pozór wyrwano chwasty pogaństwa z ziemi Sirmium, to uczyniono to bez pozbycia się jego korzeni...

-Udana konwersja Sirmium na andronizm
Odpowiedz cytując ten post



#23
Anarietta; 1207

Na wschodzie leży sobie (a bywa stan częsty w owym kraju po nadużyciu wina czy bajkowego ziela) Królestwo Annarietta. Kraj ten generalnie nie wadził do tej pory nikomu i nie wypłynął na szersze wody międzynarodowej polityki. Życie płynie w nim spokojnie, a zawieruchy dziejowe wydają się omijać Annariettę. Ostatnio doszło w niej jednak do wydarzeń które wzburzyły krew możnych królestw. Jak wie chyba każdy, kto trzyma rękę na pulsie i interesuje się wydarzeniami w centralnym Imperiusie, Zakon Płonących Mieczy wyruszył na wojnę z Braniborią i jej pogańskimi sojusznikami - Djodoarami. Na pomoc zakonnikom wyruszyła armia odrodzonego Imperium, jednak wsparcie napływa również z odleglejszych stron - właśnie Annarietty. Nie są to jednak zastępy słynnych rycerzy, a kufry pełne złota i srebra słane przez króla Tankreda. Plotki o tychże transferach majątku dotarły w końcu do możnych, którzy jęli się zastanawiać - na cóż to i po co?

W końcu grupa zaniepokojonych udała się do samego króla, aby zapytać go gdzieś to płyną pieniądze z ich podatków, które w końcu z takim oddaniem płacą - i cóż z tego ma Annarietta jak i rzeczeni zaniepokojeni. Król zaś odrzekł im, że zyskują rzecz niebagatelną - albowiem sławę i chwałę obrońców wiary i ludu. Gdy możni przetrawiali jeszcze tą odpowiedź, król dodał jeszcze, że wsparcie dla zakonu pozwoli Annariettcie "podbić Braniborię ekonomicznie", cokolwiek to enigmatyczne stwierdzenie by nie znaczyło.

Możni powrócili do domów i usiedli przy kielichach przedniego wina aby zastanowić się nad słowami władcy. W końcu, po jakimś czasie i pewnej ilości trunku uznali, że takie wyprowadzanie pieniędzy z kraju jest nieopłacalne i dla kraju i dla nich - a jeżeli zyskiwać sławę to jakże lepiej niż w boju - a przecież rycerze nadal zbijają bąki - więc o co właściwie chodzi władcy i w jaki sposób chce zyskać chwałę? Po kilku spotkaniach, pomniejszych turniejach, weselach i innych typowych zjazdach szlachty niezadowoleni zaczęli się organizować - i utworzyli nową dworską koterię, która sformułowała następujące żądania - zaprzestać wysyłania pieniędzy do Zakonu w imię korzyści równie mglistych co jesień na cordilaeskich wrzosowiskach. Jeżeli król chce wesprzeć zakonników - to niechaj pośle rycerzy, ale pierw niech zadba o jakieś realne zyski z całej tej awantury. Wraz z każdym dniem szeregi koterii rosną w siłę, podminowując pozycję i popularność władcy... Podłe zaiste czasy nastały w Annariettcie, że możni zaczęli zaglądać do szkatuły swego suwerena...

-Ogromne sumy pieniędzy wysyłane przez władcę Anarietty za granicę oburzają możnych,
-Możni zakładają koterię polityczną, żądającą zaprzestania wysyłania złota i postulującą pomoc zbrojną ale tylko za uprzednim uzyskaniem realnych korzyści.
Odpowiedz cytując ten post



#24
[Obrazek: bojarzy-m_840.jpg]


USSURA 1207 

„W imię przodków naszych, My z łaski dziejów Fiodor Car Ussurski, Suweren Eregardzki, Pan na Jurwaniu i Psakharze etc. etc. chcemy aby doszło do wiadomości obecnych jak i przyszłych, że [...]”
Tak oto zaczyna się tekst przywileju jaki w roku  pańskim 1207 nadał bojarszczyźnie ussurskiej Car Fiodor I. Sytuacja na resztkach ziem carskich po wojnie nie prezentowała się najlepiej. Mimo, że ziemie te względnie bogate, nie zostały nawiedzone przez zawieruchę wojenną, a późniejszy głód nie zebrał też znacznego żniwa, to wśród ludności rodzimej jak i przybywających zewsząd uchodźców zaczęły pojawiać się głosy niezadowolenia z wielkiej hańby kapitulacji. Jeśli dwór milczałby dalej to nieśmiałe wezwania mogły się z czasem przerodzić i w poważniejszą materię. Za starych czasów ussurskich Carowie kazaliby pewnie pogonić batami tych, którzy mieli czelność podważać wolę carską, lecz czasy te już minęły. Mimo zawarcia pokoju ewentualną zawieruchę mogłyby wykorzystać państwa ościenne, które dopiero co „pokroiły” większość państwa. Mając świadomość tego Fiodor postanowił wyjść naprzeciw postulatom szlacheckim i przywilejami zjednać sobie poparcie tych poddanych co mu się ostali. 
Głównym punktem Przywileju Eregardzkiego jest utworzenie tak zwanej „Bojarszczyzny” - osiemnastoosobowej rady, która to doradzać ma Fiodorowie oraz jego następcą, a która powoływana będzie częściowo przez cara, a częściowo przez sejmiki prowincjonalne. Organy takie występują i w innych krajach Imperiusa, więc nie byłoby to wielką rewolucją gdyby nie dodatkowa kompetencja nadana radzie – prawo do zawetowania nowych podatków, wypowiedzenia wojny, zawarcia pokoju lub zwołania pospolitego ruszenia. Bojarszczyzna tym samym zyskała decydujący głos w sprawach najbardziej fundamentalnych dla państwa, a car jeśliby chciał coś poważniejszego przedsięwziąć to musiałby wpierw zapewnić sobie poparcie tego organu. W dalszych punktach przywileju, Fiodor łaskawie nadawał szlachcie gwarancie nietykalności cielesnej oraz majątkowej, przywileje sądowe i urzędnicze. Zapewniony został brak ingerencji duchowieństwa na władze świeckie, a dziewięć części z dziesięciu tak zwanej „carszczyzny” zostało rozdysponowanych pomiędzy rody bojarskie, zarówno z ziem stołecznych jak i tych, którzy przybyli z kresów utraconych. W zamian za te liczne prawa i Fiodor postawił warunki szlachcie – od teraz bojarowie zarówno w czasie wojny jak i pokoju mają wystawiać i opłacać znacznych rozmiarów „Drużynę”, a w razie napaści na państwo carów pospolite ruszenie będzie utrzymywane w większości przez posiadaczy ziemskich. 

Na szerszą reakcje społeczeństwa trzeba będzie jeszcze czekać bo Przywilej Eregardzki został dopiero co ogłoszony lecz pogłoski o pracach nad nim podobno odbiły się wśród bojarów wszystkich dawnych ziem Carstwa. Mimo, że mało kto teraz wyraża otwarcie poparcie dla cara, który dopiero co oddał większość swych ziem, to jego autorytet powoli zaczyna się odbudowywać. Natomiast wśród samej Bojarszczyzny zaczęły powoli krystalizować się dwie frakcje. Jedna zadowolona z przywileju jak i z nowych nadań, jest gotowa popierać nowy porządek rzeczy oraz  carską politykę, druga grupa zaś twierdzi, że ustępstwa są tylko symboliczne i mają na celu uspokojenie nastrojów, by car miał czas skonsolidować swe władztwo. Jednak chwilowo podział jest dość płynny i umowny, więc trudno tu mówić o typowych „koteriach” z własnymi przywódcami. Też w tym wszystkim nie wiadomo do której grupki będzie bliżej Daniłowi Daniłowiczowi Rumcajewowi – niedawnemu rzecznikowi interesów bojarskich, który to przez Fiodora został obdarzony godnością Palatyna Bojarszczyzny.


-narodziny demokracji w Ussurze 
-rozłam polityczny wśród bojarów [przy czym wszyscy popierają ideę nadań carskich] 
-echa demokratyzacji ustroju docierają do rodów bojarskich po za granicami Ussury
Odpowiedz cytując ten post



#25
Annarietta 1207 

Książę siedział na bogato zdobiony, pozłacanym tronie, nad nim widniał książęcy herb Etcheverów. Zwykle siadając na nim, czuł się majestatycznie, wręcz pałała od niego duma i wielkość. Ale nie tym razem. Teraz twarz jego była pełna zdenerwowania i niesmaku. Zgromadzeni naprzeciw niego magnaci stanęli bowiem u szczytu bezczelności - przychodzą, manifestują swoją siłę i śmią czegoś żądać. Tankrede najpewniej kazałby ich wykopać z pałacu i pójść wziąć wiadro, ale tym razem nie mógł im nic zrobić, oni sami mięli za dużą władzę i dodatkowo poparcie mniejszej szlachty. To był problem, którego Tankrede tym razem nie mógł zignorować i wszyscy w sali tronowej zdawali sobie z tego sprawę.
Wszystko zaczęło się podczas ataku Braniborii na Zakon. Szczęśliwie dla najechanych, dosłownie chwilę wcześniej pozawierano traktaty obronne z Cordillaes i Annariettą. Obaj sojusznicy, o dziwo, odpowiedzieli, wysyłając znaczne siły do Zakonu. Tankrede dodatkowo wysłał rycerzom zakonnym pokaźną sumkę pieniędzy na zwerbowanie armii. Tak ogromny wydatek nie uszedł uwadze szlachty, która zaczęła protestować. Chociaż na początku wiązało się to z ogólnym niezadowoleniem i pojękiwaniem możnych, to wszystko zmieniło się po tym jak zaciężne wojsko ruszyło na zachód. Żołdakom zwykle jest wszystko jedno, z kim walczą i gdzie, jeśli otrzymują zapłatę. Ale szlachta, czując się jakby bezpieczniejsza, natychmiast wniosła kolejne skargi do władcy, że znowu wydaje pieniądze ze skarbca na zaciężna i drogą armię. Dodatkowo dalej nikogo nie przekonywały argumenty księcia, żeby wojna jakkolwiek się księstwu opłacała. Opozycja zaczęła otwarcie gromadzić się i obradować nad  przyszłością kraju. W końcu na polach pod Corvo Bianco zebrała się brać szlachecka, która napisała list z żądaniami zmian który mieli zanieść możniejsi spośród nich. Wśród tych żądań przodowały takie zapisy jak:
- powołanie ministerstw: wojny, skarbu i dyplomacji, by przejęli część zadań od księcia, który musiałby uzyskać ich zgodę w ważnych decyzjach,
- powołanie Rady Książęcej spośród najmożniejszych panów by wybierać i kontrolować ministrów,
- powołanie hufców rycerskich i zwolnienie rycerstwa z podatków, co jest jednoznaczne ze zmniejszeniem liczby zaciągów, które są jedyną siłą wojskową w księstwie.
Dodatkowo podano jeszcze parę innych mniejszych reform mających zwiększyć pozycję szlachetnie urodzonych. Żeby jeszcze tego było mało, brat księcia- Lamberte postanowił wykorzystać okazję i zaczął naciskać na Tankreda by ten mu wydzielił jego własne księstwo. Wprawdzie nie ma za dużego poparcia, ale biorąc pod uwagę problemy w księstwie, może za niedługo zgromadzić wystarczające wpływy do spełnienia swojego celu. Szlachta obudziła w sobie najwyraźniej dawną dumę i zażądała tego, co ma reszta ich odpowiedników w państwach imperiusa. Chce silnej pozycji i wolą sami walczyć, niż utrzymywać nisko urodzonych żołnierzy mieszczańskich.
Annarietta była krajem dość negatywnie nastawionym do wszelkich wojen i jak widać, dopiero uwikłanie się w taką wpędziło księcia w kłopoty. Do tego czasu pierworodni z Etcheverrów prowadzili politykę samodzielnie. Natomiast spełnienie żądań w nocie znacznie ograniczy decyzyjność władcy,  szlachta będzie mogła chcieć kolejnych przywilejów. Utracił też na znaczeniu prestiż samej dynastii. Patrymonialna polityka została zakwestionowana przez książęcego brata.    Jak Tankred zareaguje? Czy ukaże go, czy jednak uzna jego żądania za uzasadnione? Zarówno ministrowie i rycerstwo to idee zainspirowane wpływem sąsiadów, odpowiednio Elis i Æir Dinn. Niewątpliwie napływ tych idei mają swoją genezę w ożywionej w tym regionie wymiany handlowej, która przynosi jak widać coś więcej niż pieniądze.

- zdenerwowana szlachta w księstwie żąda ograniczenia władzy książęcej i powołania chorągwi rycerskich w miejsce wojsk zaciężnych,
- idee reform przyniesione przez kupców z Elis i Æir Dinn,
- brat księcia- Lamberte korzysta z okazji i próbuje wywalczyć dla siebie apanaż
I1: Królestwo Ephyrii/Zakon św. Joneasza | I2: Communio Angelorum/Hetmanat Westurii+Królestwo Utheru | 
I3: Despotatus Antiocheae | I4: Basilea ton Angelon | I5-8: Wieki Ciemne | 
I9: Civitas Ordinium | I10: Zerruko Erresuma | I11: La Repubblika/GM/Konfederacja Kantonów Naugrimskich | I12: Basilea ton Aeton
I12: Game Master
Odpowiedz cytując ten post



#26
Liga z Insimore, 1208 

Liga z Inismore jest jednym z mniejszych krajów Imperiusa o którym wielu zapomina, a nawet kartografowie miewają problemy z umiejscowieniem jej na mapach. Tamtejsze klany są jeszcze bardziej dzikie i niepokorne niż lud Cordilaesu i z sukcesem oparły się próbie nawrócenia je na wiarę w Adro. W ostatnich latach coś jednak zaczęło zmieniać się w Lidze - odkrycie dużych złóż dobrej jakości żelaza pozwoliło na dynamiczny rozwój gospodarczy - pośród wzgórz wyrastają kolejne kopalnie i kuźnie, a przez rozbudowany port w stolicy Inismore płynie rzeka dóbr. Podczas gdy na południu i wschodzie trwają kolejne wojny, Liga bogaci się, korzystając z pokoju, a nawet stając atrakcyjnym celem migracji ludności z okolicznych krajów, która zasiedla do tej pory dzikie ziemie Inismore.

- Dobra koniunktura na terytorium Ligi z Insimore
- Liga staje się znaczącym zagłębiem metalurgicznym
I1: Królestwo Ephyrii/Zakon św. Joneasza | I2: Communio Angelorum/Hetmanat Westurii+Królestwo Utheru | 
I3: Despotatus Antiocheae | I4: Basilea ton Angelon | I5-8: Wieki Ciemne | 
I9: Civitas Ordinium | I10: Zerruko Erresuma | I11: La Repubblika/GM/Konfederacja Kantonów Naugrimskich | I12: Basilea ton Aeton
I12: Game Master
Odpowiedz cytując ten post



#27
Radżat Nainpuru, 1208 

Wielkie imperia buduje się na zgarbionych od narzuconych na nie ciężarów prostego ludu. Czasem jednak trafiają się władcy, którzy decydują się ulżyć swoim poddanym – a przynajmniej zadbać, aby w przyszłości mogli udźwignąć jeszcze więcej. Choć radża Nainpuru Nasatya zapamiętany został głównie z czystek które urządził na dworze, to miał on kilka lat temu przeznaczyć znaczne fundusze na ambitne plany rozwoju nainpurskiego interioru. Zastępy robotników ruszyły karczować gęste dżungle, aby wydrzeć ziemię naturze, by następnie budować tam tarasy do uprawy ryżu czy kopać kanały irygacyjne. Na pozyskanych w ten sposób ziemiach uprawnych osiedlono masy bezrolnego chłopstwa, a pośród pól szybko zaczęły wyrastać niewielkie miasteczka. Sam radża nie doczekał jednak owoców swych decyzji, a zbiera je dopiero jego brat – na którego prosty lud patrzy z wdzięcznością. Kolonizacja interioru w znacznym stopniu zredukowała napięcia społeczne w radżacie, oraz zapoczątkowała wzrost liczby ludności. Produkcja żywności wzrosła wystarczająco, aby wytworzyć nadwyżki, które eksportowane są poprzez elyryjską enklawę, tym samym przynosząc stały dochód radży.

- Zyski z inwestycji w Nainpurze,
- Nadwyżki żywności zwiększają koniunkturę.
I1: Królestwo Ephyrii/Zakon św. Joneasza | I2: Communio Angelorum/Hetmanat Westurii+Królestwo Utheru | 
I3: Despotatus Antiocheae | I4: Basilea ton Angelon | I5-8: Wieki Ciemne | 
I9: Civitas Ordinium | I10: Zerruko Erresuma | I11: La Repubblika/GM/Konfederacja Kantonów Naugrimskich | I12: Basilea ton Aeton
I12: Game Master
Odpowiedz cytując ten post



#28
Lud Varangów, 1208 

Głód, wojny i choroby są codziennością ludności Imperiusa. Choć ziemie Varangów od dłuższego czasu oszczędzone były od dwóch pierwszych, to mieszkańcy przypomnieć mieli sobie grozę którą niosą ze sobą epidemie... Zaczęło się niewinnie - od wysokiej gorączki, kataru i kaszlu - po kilku dniach chorych pokrywać zaczęła wysypka, szybko rozprzestrzeniająca się na całe ciało. Choroba pojawiła się w stolicy - Varg oraz kilku innych dużych miastach. Władze zareagowały jednak szybko - a nierzadko wcześniej uczynili to sami mieszkańcy, zamykając chorych w domach i odcinając części miast gdzie dochodziło do zarażeń. Choć wielu z chorych zmarło, to po kilku tygodniach liczba zarażeń zmalała, a choroba stopniowo wygasła - choć wydaje się, że znaczny w tym udział miała naturalna odporność miejscowych, którzy zaskakująco dobrze opierali się pladze. Straty ludzkie są zasadniczo dość niewielkie, jednak część bardziej strachliwych kupców ze wschodu na wieści o epidemii zdecydowała się omijać kraj Varangów szerokich łukiem, albo też zmarła w czasie kwarantanny. Uderzaja to w handel... Na razie wydaje się jednak że sytuacja została opanowania i Imperiusowi nie grozi raczej epidemia na wielką skalę... Raczej...

- Lokalna epidemia na terytorium Varangów
- Osłabienie handlu na północnym-zachodzie.
I1: Królestwo Ephyrii/Zakon św. Joneasza | I2: Communio Angelorum/Hetmanat Westurii+Królestwo Utheru | 
I3: Despotatus Antiocheae | I4: Basilea ton Angelon | I5-8: Wieki Ciemne | 
I9: Civitas Ordinium | I10: Zerruko Erresuma | I11: La Repubblika/GM/Konfederacja Kantonów Naugrimskich | I12: Basilea ton Aeton
I12: Game Master
Odpowiedz cytując ten post




Powrót do: Wydarzenia



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości