Imperius XII

Pełna wersja: Zgony
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
[Obrazek: death.gif?w=645]
"HELLO"
[Obrazek: 7MR9TAY.jpg]
Gavyn Er'Ardheslaig i Coira Taigh
1154-1202 / 1160-1202
Król i Królowa Cordilaes

Nie żyje król Coirdilaes Gavyn Er'Ardheslaig oraz jego małżonka Coira Taigh. Długoletni władca północnego królestwa wybrał się na polowanie ze swoim dworem. Niefortunnie, w czasie pogoni za niedźwiedziem spadł z konia i uderzył głową o pobliski kamień. Zapadł w śpiączkę, z której bezradni lekarze i kapłani nie potrafili go wyleczyć. Po tygodniu zmarł w łóżku, w objęciach zrozpaczonej żony. Przez cały ten czas czuwała ona przy swoim ukochanym mężu. Kiedy przestał oddychać a bicie jego serca ustało rzewnie zapłakała i nie pozbierała się po tej stracie, niemal natychmiast zachorowała, a zaledwie miesiąc później Królowa dołączyła do swojego małżonka. Pochowano ich w wspólnym grobie, na którym wyryto napis: „Za życia i po śmierci zawsze razem”.

Gavyn objął rządy po swoim ojcu, zaraz po osiągnięciu pełnoletniości. W związku z tym panował Coirdilaes przez wiele lat. Mimo tego, jego panowanie nie obfitowało w ważne, godne zanotowania wydarzenia. Przynajmniej z punktu widzenia ościennych państw. Jednym z najważniejszych był spisek mniej znaczących arystokratów, który wybuchł w 1191 roku i miał mocno antykrólewski charakter. Był on niezwykle niebezpieczny, gdyż spiskowcom udało się przekupić część Strażników, która wsparła bunt. Jednakże, po krwawych i wyniszczających walkach, zwyciężył król Gavyn. Dzięki temu zdołał umocnić swoją pozycję w państwie i bezkolizyjnie rządzić przez następne 11 lat. Tuż przed swoją śmiercią podpisał Traktat Niedźwiedzi z ligą z Elis oraz księstwem Andern. Jest to traktat handlowy, zezwalający m.in. na swobodny handel i wytyczający na nowo Szlak Niedźwiedzi.

Coira Taigh, pochodząca z jednego z najpotężniejszych arystokratycznych rodów Coirdilaes, była pierwszą i jedyną żoną Gavyna. Ślub wzięli, gdy Coira miała zaledwie 14 lat. Równo trzy lat później urodził im się syn, a jednocześnie następca, Bryce Er'Ardheslaiq. W sumie doczekali się czwórki dzieci- dwóch synów i dwóch córek. To co niezwykłe w dzisiejszych czasach- małżonkowie naprawdę darzyli siebie miłością. Oboje, jak głoszą plotki, byli przez cały okres swojego związku sobie wierni i ufali sobie bezgraniczne. Niestety, śmierć to potwierdziła.

Następcą Gavyna w dość stabilnym kraju został jego dwudziestopięcioletni syn- Bryce. Jest on jeszcze młody i niedoświadczony ale dorosły. W związku z tym nie było żadnych problemów z sukcesją i zdołał się koronować na nowego władcę. Umarł król, niech żyje król!
[Obrazek: mOpxxzR.jpg]
Bolesław II Grategon
1174-1202
Książę Grategonu

Wielki chram w stolicy Księstwa Grategon rozbrzmiewał od zawodzeń żałobników. Kiedy Wysoki Kapłan Luszczywuj posypywał zwłoki młodego mężczyzny ziemią, w oddali słychać było grom, a po nim na zgromadzonych spadł deszcz. W takiej właśnie scenerii, poddani żegnali Bolesława II Grategon, ich młodego i ukochanego księcia. Księcia zły los spotkał podczas jednej z nielicznych rozrywek jakim się oddawał – polowania na borsuki. Nie wiadomo czy zwykły pech czy nieostrożność Bolesława o tym zadecydowały, lecz kiedy zamierzał się z oszczepem na dużego osobnika, poślizgnął się na brzegu i zanurkował w wartki nurt. Zanim jego dworzanie zdołali go wyłowić, młody książę już nie żył.

Książę Bolesław był wnukiem Siemiotija – pierwszego panującego władcy w Księstwie. Narodzinom jego jak i jego brata towarzyszyły wielkie uczty, bo oto stary władca doczekał się wreszcie upragnionych wnuków. Dlatego też o Bolesława dbano już od najmłodszych lat, wychowując go na władcę, który przejmie tron, zwłaszcza kiedy jego ojciec Bogusław ciężko zachorował na „braniborskie poty”. Niestety, Bogusław nie przetrwał plagi, a nad małoletnim Bolesławem musiano sprawować regencję. W tym to okresie na znaczeniu znowu urósł ród Juszczan, który sprawował władzę w stolicy. Regent między innymi wykorzystał sposobność i ożenił obu Grategończyków ze swymi córkami.. co z czasem przyniosło nieciekawe skutki. Kiedy już książę dorósł, dał się poznać jako władca sprawiedliwy, honorowy i spokojny, acz w zarzutach podróżujących kronikarzy jawił się nawet jako zbyt „spokojny”. Przez większość jego panowania nic szczególnego się nie działo. Dopiero rok 1201 przyniósł zawieruchę w Grategonie. Oto Bolesław wyprawił do odległego Elis poselstwo, z iście bogatymi darami. Według wielu zbyt bogatymi. Posłowie ci wynegocjowali mariaż Anny Juszcz – siostry księżnej Dobrawy z przedstawicielem dynastii aep Westes. Nieżyczliwi zaczęli plotkować, że oto książę odsyła Annę do odległego kraju, bo  coraz więcej o niej myślał, lecz jego honor nie pozwalał mu nic zrobić. Historia ta jednak miała swój smutny finał, kiedy książęcy brat Andrzej wraz z znacznymi panami Księstwa otwarcie sprzeciwił się Bolesławowi w tejże sprawie. Kto wie jak historia by się potoczyła gdyby nie zgon księcia?

Z tego też powodu pojawiają się szepty, że śmierć Bolesława nie była czystym przypadkiem. Zwłaszcza, że to Andrzej został dziedzicem tronu. Jednak dwór liczy, że nowy książę szybko spłodzi następcę tronu – wszak jest jedynym żyjącym przedstawicielem dynastii Grategon.
[Obrazek: oiaoBE1.jpg]
Pei Ha
1128-1202
Cesarz Dynastii Ha

Nie żyje Pei Ha, jeden z trzech cesarzy rządzących Cesarstwem Ta’in. Siedemdziesięcioczteroletni starzec umarł w spokoju we własnym łóżku, nie obudziwszy się ze snu.

Pei Ha rozpoczął rządy pięćdziesiąt cztery lata temu, obejmując tron po swoim ojcu. Wśród potomnych zapamiętany będzie jako ten, który stłumił sławny Mewi Krzyk. Mianem tym określa się chłopski bunt w północnych prowincjach Ta’in, będący odpowiedzią na klęskę głodu wywołaną zakazem rybołówstwa, wydanym przez Pei Ha. W wyniku trzydziestu lat walk i zmagań, zniszczona została cała północ cesarstwa. Swoje też zrobiły liczne zarazy i klęski głodu, spowodowane nieustannym poruszaniem się wojsk i paleniem zasiewów.

Walki ostatecznie wygasły w 1181 roku a splądrowana ziemia powoli zaczęła odzyskiwać siły. Początkowo dużą rolę miał w tym Pei Ha. Z czasem jednak stracił zainteresowanie sprawami kraju. W ostatnich latach większą uwagę przykładał do swojej żony, młodziutkiej i pięknej Mao Tu. Złośliwi mówią, że to chęć jej zaspokojenia wpędziła Pei Ha do grobu. Ci, którzy jednak poznali go trochę bliżej stanowczo temu zaprzeczają- zmarły cesarz był hedonistą ale znany był również ze swojego konserwatyzmu, nawet w sprawach łóżkowych.
Jedną z jego ostatnich decyzji było powołanie do życia Ogrodu Pięciu Pawilonów czyli miejsca spotkań artystów, filozofów i uczonych.

Historia zna wiele przypadków kłopotliwej sukcesji, walk o dziedzictwo po zmarłym władcy. W tym przypadku jest zupełnie inaczej. Następcą cesarza został czterdziestosześcioletni Lu Yan Ha. W związku z tym przekazanie władzy odbyło się w sposób bezproblemowy, szczególnie że Lu Yan ma syna.
[Obrazek: Alexander_Accending.jpg]
Belisarios IV Ithilios
1176-1203
Basileos Aetów

Powtarzano później, że znaki tego co miało nadejść widoczne już były od wielu dni. Stary kapłan Klejstenes miał ujrzeć w ogniu rzecz tak przerażającą, że padł na miejscu trupem a nad pałacem widziano krążącą parę sępów. Jedna ze służących zarzekała się, że nocą usłyszała straszliwe zawodzenie, jak gdyby pałac nawiedził jakowyś potwór Arymana. Co bardziej sceptyczni, a co najważniejsze lepiej poinformowani pukali się jednak w czoło - Klejstenes miał już dziewięćdziesiąt lat, a przy świętym ogniu zwykł drzemać zamiast wróżyć - i w końcu najzwyczajniej w świecie się nie obudził. Co do sępów, to te przylatują tu czasem z gór, aby żerować na śmietniskach jednego z największych miast Imperiusa... Służki z kolei zaś zawsze miały zbyt wybujałą wyobraźnię, a plotkowały tylko po to, aby poczuć się choć przez chwilę ważniejszymi. Nikt wiec nie przewidział tego co nastąpiło pewnego ciepłego, wiosennego popołudnia.

Tego dnia, Belisarios zajmował się przeglądaniem licznych listów i raportów spływających do władcy z całego kraju. Ot, typowy dzień zaangażowanego władcy - a tego odmówić mu nie było można. Towarzyszący władcy urzędnicy spokojnie referowali wydarzenia ostatnich dni, a skrybowie spisywali wolę i słowa władcy. Gdy nastąpiła tragedia, władca dyktował akurat list do jednego z Aristoi. Gdy gotowy dokument znalazł się przed nim, czekając tylko na podpis, władca chwycił za gęsie pióro... A właściwie spróbował to zrobić - wypadło mu bowiem ono natychmiast z dłoni. Basileos z zaskoczeniem spojrzał na swoją rękę i kilkukrotnie spróbował ją, bez większego efektu, zgiąć. Chwilę później jego twarz wykrzywiła się w straszliwym grymasie, a młody władca padł na ziemię, wstrząsany spazmami. Przerażeni dworzanie natychmiast wezwali lekarzy. Ci jednak, poza wykluczeniem działania trucizny nic nie mogli zrobić, a kilka godzin później Belisarios zmarł, nie odzyskując przytomności.

Belisarios IV Ithilios wstąpił na tron w roku 1198, po śmierci swego ojca, Antiocha. Młody władca dał się poznać jako człowiek rzutki i ambitny. Z werwą wziął się do sprawowania rządów, dążąc do zacieśnienia relacji z sąsiadami. Zawarł on sojusz z Sułtanatem Raszimu, a co zapewne ważniejsze - skutecznie dążył do załagodzenia wieloletnich napięć ze Związkiem Ephyrskim. Akt Unii Fokkijskiej uznany może być za wielki sukces Belisariosa, który postrzegano jako szansę na zakończenie ciągnącego od dekad konfliktu i zaprowadzenie trwałego pokoju na wyspach fokijskich. Sojuszowi i porozumieniu handlowemu z Ephyrią towarzyszył również ślub Belisariosa z córką stratega Związku - Nilą Protogestios. Byli jednak tacy, którym nie w smak była ta dyplomatyczna wolta - stronnictwo vohanistyczne w Basilei sarkało na ślub władcy z pogańską tytanistką, a po jego śmierci zaczęto mówić jakoby nagły zgon króla był karą boską. Niezadowoleni byli również ci, którym marzyła się ekspansja i zjednoczenie wysp przy pomocy miecza. Kupcy dobrze jednak będą wspominać władcę, który prócz umów z Raszim i Ephyrią, zawarł podobne traktaty z Imperium Tarkwinijskim i Cesarstwem Varangardu - w tym drugim decydując się również na zainwestowanie w wydobycie soli. Belisarios nie zaniedbywał jednak również własnego podwórka - z jego inicjatywy wzniesiono szereg nowych sądów jak i hojnie wspierał ubogich obywateli, fundując sierocińce w miastach swojego państwa. Decyzją, która sprawi jednak, że będzie długo i dobrze wspominany przez swoich poddanych była organizacja igrzysk panfokkijskich. Dzięki działaniom Belisariosa, od wielu lat tracące na znaczeniu igrzyska odzyskały swój dawny blask - do Nikei zjechali nie tylko sportowcy z Basilei, ale również i atleci z Ephyrii i należących do Elis Wysp Pretarskich. Belisarios nie szczędził złota, tak aby igrzyska dorównały tym sprzed stuleci i rzec można, że cel ten udało mu się osiągnąć - pozostaje tylko pytanie, czy kolejny władca również będzie kontynuował patronat.

Skoro już o władcach mowa, przejdźmy do kwestii następstwa. Umierając w wieku zaledwie dwudziestu siedmiu lat, Belisarios nie pozostawił prawowitego dziedzica - zawarte raptem rok wcześniej małżeństwo nie zdążyło dać królowi potomka. Może to i lepiej, bowiem w ten sposób jasnym jest, kto znajduje się pierwszy w kolejce do tronu - młodszy brat basileosa, Konstantinos... Ten jednak przebywa akurat na kontynencie, w misji dyplomatycznej w Kanaan. Nie przeszkodziło to jednak zgromadzeniu Aristoi i królewskim urzędnikom w miarę zgodnym obwołaniu Konstantinosa królem. Szybko posłano do niego, informując o śmierci króla-brata i wzywając go do tego aby niezwłocznie powrócił do kraju, aby w pełni objąć władzę. Pozostał tylko jeden, mały, bękarci problem, któremu na imię Odeseos. Jego matka, dwórka w pałacu, zmarła niedługo po narodzinach syna, którego władca nigdy nie kazał oddalić czy też dyskretnie się go pozbyć. Gdy tylko minęła panika wywołana śmiercią Basileosa, co bardziej przezorni dworzanie postanowili jak najszybciej wkraść się w łaski Konstantinosa i dostarczyć mu bratanka - aby nowy król miał zadecydować o jego losie i w razie czego szybko pozbyć się potencjalnego konkurenta do korony. Gdy zaczęto jednak przeszukiwać komnaty okazało się, że Odeseosa nigdzie nie można znaleźć - i wszystko wskazuje na to, że niedługo wcześniej wywieziono go z pałacu, przewidując że przewidywana długość życia bękarta własnie dramatycznie się skurczyła... Kto to uczynił i dlaczego - nikt nie wie. Pozostaje jeszcze problem wdowy po władcy - Nili. Choć lekarze wykluczyli możliwość zamachu na władcę, rzecz jasna znaleźli się tacy, którzy oskarżyli Nilę o zamordowanie męża... choć brak na to dowodów czy sensownych motywów. Choć obwołany królem, a nikt nie spróbował kontestować jego praw do tronu, to pozycja Konstantinosa jest zauważalnie niepewna - przychylność zgromadzenia Aristoi została naruszona przez konszachty z tytanistami, które wzburzyły religijnych radykałów i imperialistów. Belisarios pozostawił jednak swemu bratu stabilny kraj z silnymi sojusznikami - pozostaje tylko pytanie czy nowy król będzie kontynuował politykę swego poprzednika, czy też odwróci kurs.
[Obrazek: 94bf597424199c8f23f99aae3da97ae1.jpg]
Appian III
1161-1203
Król Ariades, Zwierzchnik Związku Kanaanejskiego

Arides pogrążyło się w ciemnościach nocy. Miasto zasnęło, a jego mieszkańcy w domach odsypiali trudy dnia minionego. Po ulicach opustoszałego miasta poruszały się tylko podejrzane cienie, które czasami pojawiały się w pobliżu pochodni patroli straży nocnej. Jednak nie wszyscy tej nocy spokojnie spali. W komnatach pałacu królewskiego co chwila ktoś gorączkowo przebiegał. Ciszę pałacowych korytarzy czasami przerywały jedynie jakieś gorączkowe szepty służby i medyków przemieszane z przeraźliwym okrzykiem, w którym zamknięte były zarówno ból jak i rozpacz. Te wrzaski dobiegały z łoża Appiana III – króla Arides i przywódcy Związku Kanaanejskiego, który to pośród puchów powoli konał. A wszystko to przez nieszczęśliwy przypadek bo stosunkowo młody i witalny władca parę dni wcześniej lekko zranił się kiedy w czasie audiencji bawił się nożem. Rana wydawała się niegroźna i sam władca ją zlekceważył. Niestety dla niego paskudztwo jakieś w nią wlazło i już po parunastu godzinach leżał w łożu z wysoką gorączką. Mimo prób ratowania króla, która nawet przejawiła się amputacją ręki przez nadwornego medyka nie udało się powstrzymać toczącej choroby. Tak to zmarł Appian III.


Sam władca nie panował za długo, gdyż ledwie siedem lat wcześniej został wybrany przez senat miejski królem w miejsce swego dopiero co zmarłego stryja. Jednak przez okres swego panowania dał się poznać jako władca energiczny i przedsiębiorczy, którego ambicje mogły sporo namieszać w tej części świata. Po pierwsze król zadbał o miejsce Związku w dyplomacji światowej podpisując sojuszy z pobliskim Sułtanatem Raszimu jak i ze Związkiem Ephyrii. To jego podpis też widnieje na pakcie handlowym z Ligą z Elis, a dwór w Arides na przestrzeni tych lat gościł liczne delegacje i poselstwa. Ambicje Appiana doprowadziły także do zaoferowania gościny Decjanowi Mortonowi – wybitnemu finansiście, który to podobno w kupieckim mieście czuje się świetnie.


Niestety dla dynastii panującej Związek różni się od okolicznych władztw procedurą dziedziczenia, gdyż następnego władcę wybierze nie prawo krwi, a senat miasta Arides. Doprawdy senat miejski często w historii wybierał dziedzica poprzedniego władcy, o ile ten nie był w konflikcie z nim (Appian utrzymywał z nim dobre stosunki), lecz i inne casusy się zdarzały. Lojaliści i dwór jako oczywistego następce wskazują syna poprzedniego władcy – Appiana IV, który co prawda osiągnął już pełnoletność, lecz dalej wśród wielu jest postrzegany jako młody i nieposiadający wystarczającego doświadczenia. Dlatego też w parlamencie zaczęły pojawiać się powoli i inne głosy, a lokalni możni zaczęli zbierać poparcie, a co bardziej energiczni nawet powiększyli straże obozujące w ich pałacach i posiadłościach. Rodzi się zatem wiele pytań, czy Appian IV okaże się na tyle zdolnym politykiem by bezkrwawo przejąć władzę w mieście? Czy pozostali możni pogodzą się z tą kandydaturą? Jak odniosą się do tego zamieszania lokalne religie? Czy nowa elekcja będzie okazją do umocnienia vohanizmu czy reakcji lokalnych kultów? Wreszcie jak zachowają się inne miasta Związku? Może poprą dziedzica niegdyś poważanego i szanowanego, a może wykorzystają okazję by same zapewnić sobie pierwszeństwo? Zapowiada się burzliwa debata.
[Obrazek: Rorik_by_H._W._Koekkoek.jpg]
Jaropełk Wasylijowicz Jegorow
1142-1203
Car Ussury

Nie żyje car Jaropełk Wasylijowicz Jegorow, potężny i okrutny władca cesarstwa Ussury. 61-letni starzec umarł we własnym łóżku, w ostatnich dniach niezwykle mroźnego grudnia. Pomimo wielkich zamieci, posłańcy ruszyli w cztery strony świata, roznosząc wieści. Informacje błyskawicznie dotarły do pretendentów do tronu. Rozpoczął się chaos w Ussurze...

Jaropełk zapamiętany będzie jako bardzo kontrowersyjny władca. Przejął władzę wieszając swojego starszego brata na bramie stolicy. Jego wybór potwierdził poprzez aklamację lud Eregardu i część przyjaznych mu bojarów. Jeśli jednak liczyli na możliwość kontrolowania go, to srogo się przeliczyli. Rządy sprawował samodzielnie, utrzymując tron poprzez skłócanie opozycji i budowę własnego zaplecza. Stworzył tajną policję tzw. opricznicę, która była odpowiedzialna za masowe, bestialskie mordy i terror na niespotykaną dotąd skalę. Przesiedlał bojarów i chłopów na nowo zdobyte tereny. Zakładał miasta i wsie. Prowadził krwawe podboje. Znacząco powiększył obszar swojego państwa. Zwasalizował Bejlik Gazirehu i Księstwo Baghdati. Wszędzie tam, gdzie przybywał ze swoimi wojskami, zostawiał jedynie zgliszcza i trupy. Grody, które nie chciały mu się poddać, były palone a jego mieszkańcy nabijani na pal.
Miał trzy żony. Pierwsza, Anna Pawłowa została zepchnięta przez niego ze schodów w czasie kłótni. Drugą, Ludmiłę Władymirowne Radczenko spalił na stosie, za rzekomą zdradę. Ostatnia, Maria Tiemikowska przypadkowo utopiła się w rzece w czasie przerwy w podróży. Jednakże wiadomo, że tuż przed jej śmiercią car się z nią kłócił… Ale to na pewno przypadek. Z żadną z nich nie doczekał się dziecka.

Miał też liczne kochanki. Wiele rodów bojarskich wręcz „wpychało” swe córki w ramiona Jaropełka byle tylko zyskać przywileje i jego względy. Jednakże łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Żaden z arystokratów nie zdołał utrzymać mocnej pozycji na dłużej. Często uznawani za zbyt niebezpiecznych, kończyli na palu.
Po śmierci Jaropełka w Ussurze nastąpił chaos. Dotychczasowi pretendenci rzucili się na tron niczym sępy na padlinę. Wołodar Iwanowicz Jegorow-Tulajew, będący synem kuzyna Jaropełka, zgromadził popierającą go szlachtę pod wsią Słuck, gdzie zawiązała ona konfederację zwaną odtąd słucką. Zwolennicy Fiodora Michaiłowa Nikolajewa (syna siostry Jaropełka) postąpili w analogiczny sposób, zawiązując konfederację kamieniecką. Co ważne, po jego stronie stanęli też mieszczanie stołecznego Eregardu. W związku z tym zdaje się, że ma on większą szansę na zdobycie tronu. A jeśli tylko dojdzie do stolicy, to bez przeszkód będzie mógł założyć koronę i ogłosić się carem. Czy jednak to jeszcze bardziej nie rozwścieczy pozostałych pretendentów?

Jednakże została jeszcze dwójka kandydatów. Władym Michajłowicz Skriabin (bękart jednej z żon Jaropełka) jest gościem w Vela Luce. Biorąc pod uwagę, że stała się ona wasalem Varangów, istnieje możliwość, że zdoła on coś jeszcze ugrać w grze o tron. Chyba że nikt nie będzie zainteresowany wsparciem jego praw… Jednakowoż Ussura to łakomy kąsek dla wszystkich w około. Nawet gdyby tylko coś sobie z niej uszczknąć. Został jeszcze Igor Borysewicz Jegorow. Domniemany syn domniemanie uratowanego, młodszego brata Jaropełka wyruszył do cesarstwa Varangardu, prosząc Tiberiusa var Graaf o interwencję. Jaką otrzyma odpowiedź? Nie wiadomo, z varangardskiego dworu nie dochodzą żadne plotki. Chociaż pewnie oferta składana cesarzowi musi być bardzo hojna…

Została jeszcze kwestia wasali Ussury- Bejliku Gazirehu oraz Księstwa Baghdati. Wraz z początkiem kryzysu sukcesyjnego zyskali oni szansę na wybicie się na niezależność. W tym celu zaczynają szukać poparcia za granicą. Księżna Bedisa Gvansalia podpisała rok wcześniej sojusz wojskowy z królestwem Castiglione. Jeśli tylko król Ernesto II dotrzyma traktatu, księżna będzie miała dość siły by wystąpić przeciwko Ussurze. Już w Baghdati zaczyna dochodzić do antyussurkich zamieszek. Na pewno również szansę będzie chciał wykorzystać władca Gezirehu. Okoliczne państwa będą się mogły spodziewać poselstw od Dogana Ozmerta. Czy otrzyma on jednak pomoc?
[Obrazek: Cappella_dei_magi%2C_giovanni_viii_paleologo.jpg]
Konstantinos I
1178-1206
Władca Basilei ton Aeton

Basileus Konstantinos I wracał z Ephyrii, lecz wbrew pogłoskom, nie cieszył się tak jak w momencie kiedy opuszczał były Związek. Każda nierówność na drodze sprawiała, że z królewskiego wozu dobiegała chmara przekleństw, a czasami i cichy szloch. Strażnicy maszerujący w pobliżu wtedy odwracali dyskretnie wzrok. Nikt w końcu nie chce słyszeć jak jego władca płacze. Kiedy statek królewski dopłynął do portu Basileus zapadł na dziwną dolegliwość. Jego skóra zrobiła się niemal alabastrowo biała, a każdy dotyk, czy nawet muśnięcie światła sprawiało mu niezmierny ból. Dlatego też podróż do pałacu przebiegła bardzo wolno i jak tylko strażnicy królewscy przekroczyli progi pałacu posłano po wszystkich znanych medyków, co akurat w mieście przebywali. Nad stanem Konstantinosa w czasie wyprawy doprawdy czuwał lekarz Apius, lecz wielu na niego podejrzliwie patrzyło, wszak rodem był on z Ephyrii. Zebrane tęgie głowy zaczęły radzić co to zmorzyło ich władcę. Tymczasem stan Basileosa zaczął się pogarszać. Oczy nabiegły czerwienią, a sam chory pluć niebawem krwią zaczął. Na nic zdały się okłady z liści dwugrotu czy napary z pimentu. Kiedy zaś postanowiono puścić z chorego krew, to okazało się widać zbyt dużym szokiem dla ciała. Konstantinos stracił przytomność po tym zabiegu i już jej nie odzyskał.

Panowanie Konstantinosa było dość krótkie lecz obfitowało w wiele wydarzeń. W czasie trzyletniego panowania władca ten osiągnął to co nie udało się żadnemu z jego poprzedników – zjednoczył wyspy fokkijskie poprzez unię z tytanistycznym Związkiem Ephyrii. Wielu podkreślało, że ten wiekopomny sukces zawdzięcza zmianie polityki względem Związku jaką zapoczątkował jego starszy brat Belisarios. W końcu niebawem po zakończeniu żałoby, młody władca poślubił Nilę - wdowę po Belisariosie, która to rodem była z Ephyrii. Liczne kontakty handlowe, dyplomatyczne, a w końcu też podróże Konstantinosa doprowadziły do zawarcia unii i zakopania topora wojennego. Lecz nie był to jedyny jego sukces na arenie międzynarodowej. Podpisał Pakt Morza Bramnego, w który to aktywnie się zaangażował rozwijając współpracę ze Związkiem Kaananejskim i Królestwem Ellyrii. Trójprzymierze okazało się pewnym sukcesem, skutecznie zapewniając sojusznikom pozycję dominującą w regionie, chociaż sprawiając też, że handel morski zaczął słabnąć, a piractwo od dawna już rozbite w tej części świata na nowo zaczęło cieszyć się polotem. Kolejnym sukcesem Konstantinosa był udział w zjednoczonej wyprawie vohanizmu na Kult Seta. Nawet sam młody władca brał udział w początkowej fazie ekspedycji, lecz kiedy tylko doszły do niego wieści o zgonie jego brata, zawrócił z niej zanim starł się z heretykami. Konstantinos mimo bycia aktywnym na arenie międzynarodowej nie zapomniał o swojej ojczyźnie, przeznaczając znaczne sumy na rozwój handlu wewnętrznego czy zakładanie wielkich winnic na Fokkaidzie.

Po trzech dobrych latach dla Aetów, okres dobrej passy może się dla Królestwa skończyć, a osiągnięcia poprzednich dwóch władców mogą okazać się kruche i nietrwałe. A wszystko to z powodu dziedzictwa. Według praw Basilei, następcą Konstantinosa powinien być ostatni żyjący męski Ithilida Loukas. Problemem jest jego młody wiek, gdyż najmłodszy z trzech braci ma zaledwie 11 lat. Nie pomagają mu też pogłoski o rzekomej „Klątwie Antiocha”, które to rozpowiadane są po wiejskich karczmach. Zarówno Antioch II jak i jego ojciec Belusarios III cieszyli się długim, owocnym i spokojnym panowaniem. Spokój trwał jednak do momentu kiedy sędziwy władca skazał na śmierć pewnego vohanistycznego kapłana, który miał rzekomo przybyć z Raszimu i krytykować go za to, że pozwala żyć innowiercom w swym kraju. Dla sędziwego władcy takie podważanie autorytetu było skandaliczne i skazał na śmierć biedaka na śmierć poprzez ścięcie. Według tej legendy przybysz prowadzony na dziedziniec na którym miano wykonać wyrok, przepowiedział, że nie minie lat dziesięć od jego śmierci, a państwo Antiocha upadnie tak jak i jego dynastia. Wielu zapomniało o tym przykrym incydencie, lecz teraz przypowieść powraca. Wszak nie minęło lat dziesięć od tego wydarzenia, a zmarł Antioch jak i jego dwóch synów, pozostawiając najmłodszego Loukasa samego.

Niestety dla Aetów Loukas nie jest jedynym pretendentem do tronu, gdyż do życia publicznego powrócił Odesos – bękarci syn Belisariosa IV. Po śmierci ojca, małoletniego bękarta ukrył brat jego zmarłej matki, jak plotka głosi przy pomocy dworzan niezbyt radych nowemu władcy. Zadanie nie było szczególnie trudne, gdyż Konstantinos widocznie zapomniał o kłopotliwym bratanku i nie szukał go. Teraz jednak dziewięciolatek został ujawniony światu w jednej z vohanistycznych świątyń i przedstawiony jako prawowity następca swego ojca. Wokoło pretendenta szybko zaczęli gromadzić się stronnicy. Odesosa I zdają się popierać głównie vohaniści pod przewodnictwem kapłana Galikosa i imperialiści, których reprezentuje możny z Elidy, Geminikos. Ta tradycjonalistyczna frakcja, głosi, że winno się z innowiercami walczyć, a nie układać. Wielu wskazuje tu na rosnące wpływy tytanistów, zwłaszcza z Ephyrii.  W opozycji do nich pozostają stronnicy Loukasa, którzy składają się z dotychczasowy lojalistów wiernych Ithilidom, lecz co ciekawe też z nowej frakcji jaka się uformowała we władzach Basilei – merkantylistów. Koteria ta zebrana wokół Appiona z Dorys chce zwiększenia znaczenia kupców i handlu, lecz lokalnych z Fokkaidy, a nie tych z państw ościennych, nawet jeśli pochodzą z zaprzyjaźnionych krajów. Po co wszak dawać rozkradać bogactwa wysp innym?

Interesujący jest fakt, że w tym całym galimatiasie Eklezja Ephyrii nie zajęła jeszcze żadnego stanowiska. Doprawdy nie po drodze im z vohanistami, którzy popierają Odesosa, lecz i poparcie Loukasa spotyka się z oporami. Coraz częściej pojawiają się podobno w dyskusji głosy, że unia przestała istnieć, wraz ze śmiercią Konstantinosa i trzeba obrać nowego władcę – nie wykluczają Loukasa, lecz tym samym chcą pozostawić sobie prawo każdorazowego wyboru. Inni zaś, przychylniejsi Ithilidom wskazują, że zjednoczenie Fokkaidy może wyjść na dobre, lecz Ephyria powinna zażądać dla siebie jeszcze większej autonomii niż ta jaką teraz ma. Nie można też zapominać o tych, których jeszcze nie ma na obradach Eklezji. Mianowicie o największych przeciwnikach Konstantinosa, którzy po jego wyborze w pospiechu opuścili domy i udali się w nieznanym kierunku. Czy wykorzystają sytuację i wrócą? A jeśli tak to sami czy sprowadzą na ojczyznę obce siły?

Los widocznie zadrwił z Aetów, przerywając ich lata dobrobytu tak nagłym kryzysem. Wojna domowa chociaż niewypowiedziana jeszcze, wisi w powietrzu. Nie będzie to tak naprawdę starcie pretendentów – gdyż obaj są za młodzi na samodzielną wojaczkę, a walka o wpływy między dwoma już proklamowanymi regentami, których ambicji jeden kraj może nie pomieścić. Kto stanie za tronem? Geminikos z Elidy czy Appion z Dorys?
[Obrazek: Babur.2.jpg]
Nasatya Phadatare
1172-1207
Radża Nainpuru

W wieku trzydziestu pięciu lat zmarł radża Nainpuru, Nasatya Phadatare. Od zawsze niedomagający władca już od kilku miesięcy pluł krwią i mimo wspólnych wysiłków kapłanów, medyków i zwyczajnych szarlatanów jego stan zdrowia cały czas się pogarszał. Nie pomagały modły, nie pomagały lecznicze drakwie i okłady, nie pomógł nawet sprowadzony z Tenku mistrz akupunktury - radża wydał ostatnie tchnienie.

Nasatya był chorowitym dzieckiem - urodził się tak słaby, że uznano że nie zdoła przetrwać do końca dnia. Ku zaskoczeniu wszystkich, przeżył - choć przez całe życie zmagał się ze słabym zdrowiem, często będąc przykutym do łóżka na całe tygodnie. Choć był najstarszym synem poprzedniego radży, mając licznych braci nigdy nie mógł być pewnym tronu, musząc walczyć o swoje - co z zaskakującym zacięciem czynił. Większość dzieciństwa spędził w pałacu, którego nie mógł opuszczać z racji częstych chorób. Wiecznie pokasłujący, cherlawy Nasatya był obiektem drwin ze strony znacznej części swojego licznego rodzeństwa jak i co bardziej bezczelnych dworzan, przekonanych że lada moment wyzionie on ducha. Frustracje wyładowywał na służących, których bijał aż do krwi. Objęcie tronu przez Nasatyę zaskoczyło wszystkich - po tym jak jego ojciec zmarł w wyniku pechowego upadku z konia, Nasatya w wieku dwudziestu dwóch lat został radżą... Po czym zemścił się na wszystkich prześladowcach z dzieciństwa, dokonując czystki pośród dworzan jak i bliskich. Szczególnie "zasłużonych" skazano na rozdeptanie przez słonia, czemu z wyraźną lubością miał przyglądać się radża.

Choć początek jego panowania owiany jest do dzisiaj złą sławą, to za pierwszą czystką nie podążyły kolejne. Ocalali, krewni którzy nigdy nie nadepnęli na odcisk Nasatyi zrozumieli przekaz i nigdy już nie sprawiali mu kłopotów. Sam Nasatya rządził spokojnie, nie ciemiężąc ludu bardziej niż swoi poprzednicy i unikając konfliktów z możnymi. Już w dzieciństwie radża był ponadprzeciętnie religijny - a gdy doszedł do władzy, zaczął otaczać się kapłanami - miało to zapewne związek z iście cudownym przetrwaniem dzieciństwa, które przypisywano boskiej opiece. Gdy radża zmarł, we wszystkich świątyniach Nainpuru (z których wiele ufundowano z inicjatywy Nasatyi) rozpoczęto obrzędy mające uczcić zmarłego, a złośliwi mówią, że także wspomóc jego splamioną duszę w tym, aby nie spadła w drabinie reinkarnacji. Prawie do samego końca swojego życia radża zwykł osobiście przyglądać się egzekucjom przestępców - zgromadził także ogromną kolekcję straszliwych narzędzi tortur, a z pałacowym oprawcą pozostawał w wyjątkowo bliskiej komitywie.

W polityce zewnętrznej radża wspierał handel z sąsiadami - zawierają umowę o kooperacji handlowej z Aeir Dinn i zezwalając na budowę placówek Elyrskiej Kompanii Morskiej na terenie radżatu. Radża nigdy nie krył swojej wrogości do Simandiru, której przyczyn nikt właściwie nigdy nie znał - jednak wraz ze śmiercią władcy może dojść do zmian w polityce zagranicznej radżatu

Zgon radży został przez większość ludności przyjęty raczej obojętnie, jednak co bardziej zorientowani w sprawach dworu obawiają się tego co przyniesie przyszłość – dziedzic Nasatyi, jego młodszy o dwa lata brat Mahmud, znany jest z wybuchowego temperamentu, któremu towarzyszy podobne do jego starszego brata okrucieństwo – tym samym może on dorównać swojemu poprzednikowi, a możliwe że nawet przewyższyć jego „dokonania” – zwłaszcza że na gniew Nasatyi trzeba było sobie najpierw zapracować…
[Obrazek: 73FaErD.jpg]
Lu Yan Ha
1154-1207
Cesarz Ta'in z dynastii Ha

W wieku pięćdziesięciu trzech lat zmarł w mieście Kaifeng cesarz Lu z dynastii Ha. Powalony nieznaną chorobą Syn Niebios cierpiał przez parę tygodni, w trakcie których żaden z medyków, ze słynnym Sato Kazuyukim na czele nie dali rady mu pomóc. Cesarz zdążył pożegnać się ze swą rodziną i dworem, zanim ostatecznie zapadł w sen, z którego już się nie obudził.
Lu Ha był drugim synem bardzo długo panującego cesarza Pei Ha. W przeciwieństwie do swojego ojca, któremu przypisuje się między innymi stłumienie powstania zwanego Mewim Krzykiem i fundacje Ogrodu Pięciu Pawilonów, Lu Ha nie był od dziecka przygotowywany do objęcia tronu, który miał objąć jego starszy brat, Kong. Kiedy ten nieoczekiwania zmarł w 1194 roku, dla wszystkich stało się jasne, że to właśnie Lu odziedziczy schedę po swoim ojcu. Wtedy już obawiano się, że nowy władca nie będzie wykazywał przymiotów cenionych u jego ojca. W osiem lat później miało się to niestety okazać prawdą. Już w parę tygodni po koronacji nowy Cesarz spotkał się z innymi monarchami, którzy urządzili niemalże wyścig w celu spotkania się z nim jako pierwsi i przekonania go do swoich racji. Tą rywalizacje wygrał cesarz Jin, o którym powiada się, że niemal od razu stał się dla Lu najlepszym przyjacielem i współpracownikiem. Dla praktycznie wszystkich dworzan cesarskich dworów szybko stało się jasne, że Cesarz Lu stał się szybko marionetkowym figurantem Cesarza Jin, który wykorzystywał jego poparcie w celu realizacji własnych celów. Sam Lu Ha nie miał większych ambicji - obojętnie przyglądał się poczynaniom Anga wobec Cao, udzielając mu poparcia kiedy trzeba i nie przejawiając własnej inicjatywy. W roku Tańczącego Pasikonika wsparł Cesarza Jin przeciwko Cesarzowi Yuan, podpisując się pod wydanym przez tego pierwszego dekretem. Uczestniczył również w spotkaniu Cesarzy w Pohung, gdzie to między Angiem a Tengiem zawarto porozumienie regulujące kwestie kupców przypływających do Ta'in z kraju Djodoarów. W tym samym roku na dwór Ha przybyli również członkowie dynastii panującej w Aeir Dinn, skierowani tu decyzją Cesarza Jin w akcie, który jego dworzanie poczytywali za wielką wspaniałomyślność wobec cudzoziemskich barbarzyńców. Chociaż sami przybysze nie otrzymali łaski audiencji u Cesarza, to jako pierwsi cudzoziemcy od dobrych kilkuset lat mieli okazje przez ponad rok przebywać na cesarskim dworze, mieszczącym się wówczas w Kaifeng.
Lu Ha nie był z pewnością Cesarzem wybitnym. Brakowało mu pewności siebie, stanowczości i umiejętności postawienia na swoim. Z natury skłonny do ulegania woli innym i realizowania ich planów, nie przejawiał nigdy własnej inicjatywy w sprawach państwowych i politycznych. Jego pasją był pozostawiony mu w spadku po ojcu Ogród Pięciu Pawilonów, który odwiedzał niemalże każdego dnia. Uwielbiał ponoć rozprawiać i przysłuchiwać się rozprawom filozofów i uczonych, a także komponował wiersze, które choć niezbyt innowacyjne, budziły niemały zachwyt wśród dworzan i zamieszkujących Pawilony artystów. Wyznaczonym następcą Lu Ha był jego jedyny syn, dwudziestosiedmioletni Qiu. Chociaż ceremonie koronacji nowego Cesarza przeprowadzono sprawnie i bez większych problemów, na dworze szepcze się, że nowy Cesarz Ha zdaje się nie przejawiać większej chęci do zmiany polityki swego ojca i dziadka, którą było trzymanie się raczej z boku od sporu między dynastiami Jin i Teng. Z drugiej strony jednak, wśród dworzan rośnie z wolna sprzeciw wobec takiej bierności. Na czele na razie dość niewielkiej, lecz aktywnej koterii stoi nie kto inny jak siostra zmarłego Cesarza, Lai Ha. Kto wie, czy jeśli nowy monarcha będzie tak samo pozbawiony ambicji jak jego poprzednik, to czy kobieta ta nie przejmie rzeczywistej władzy w jego imieniu?
Stron: 1 2